Big Cyc : Szambo i Perfumeria

Punk-Rock / Poland
(2008 - Sony BMG)
Saber mais

Letras


1. NASZ PRL

Urban, Jaruzelski
Koszmar tamtych dni
Każdy z nas miał przez nich tylko
Czarno białe sny
Z półek śmiał się ocet
Kolejkowy szał
W kraju małych fiatów straszył
Mięsnych kartek czar

Szary świat zza szyby
Niczym stary film
Radiowozy z ZOMOwcami
Czy wystarczy sił?

[Chorus]
Mieliśmy po dziewiętnaście lat
Tysiąc pomysłów na to
Jak naprawić tamten chory świat
Tak wielu z nas powiedziało nie
Wolności, która się czaiła
Na granicy NRD

ORMO i milicja
Świst gumowych pał
Nie wiadomo kto donosił
Ani kto z kim spał
Plecak z ulotkami,
Na chodnikach krew
Gdzie załogi z tamtych czasów
Może ktoś to wie?

Rokosz, Republika
Bakszysz, TSA
W Jarocinie znów zadyma
Rewolucji smak


2. TECZKA

Jestem po rozwodzie, właśnie dziś się żenię
Na mój stary adres, przyszło upomnienie
Pisze do mnie dawna służba bezpieczeństwa
Bym się wytłumaczył z grzechów koleżeństwa

Grzeszyłem ja wiele, zawsze w dobrej wierze
Pomóc chciałem państwu, w atomowej erze
Trochę byłem świnią, lubiłem pić wino
Niczego ważnego nie sprzedałem glinom

[Chorus]
Pół świnia, pół człowiek
Pije twoje zdrowie

Mój na Ciebie donos, to jest szczera pomoc
Ciesz się, że w raporcie jesteś pionkiem z gry
Grzechy koleżeństwa Służbie Bezpieczeństwa
Mówię, że mym kumplem jesteś właśnie ty

Drżę na sama myśl, co też może dziś
Z archiwum wypłynąć, morze ludzkich krzywd
Donosiłem szczerze, zawsze w dobrej wierze
Chciałem tylko dobrze, a teraz mi wstyd

Nigdy nie nasz
Nigdy nie twój
Nigdy nie swój
Na pewno nie mój


3. SZAMBO I PERFUMERIA

Ojciec Dyrektor chciał mordować
Czarownicę od Kaczyńskich
Kwasa na wakacjach dopadł
Ciężki wirus filipiński
Lepper zgubił swe plemniki
Ziobro biegał z dyktafonem
Jan Rokita za kapelusz
Oddał wrogom tępą żonę

Giertych swój brunatny mundur
Schował gdzieś w starej komodzie
A Łyżwiński w małej celi
Nie zatańczy już na lodzie
Fryzjer śmieje się w areszcie
Bo ogolił polską ligę
Lipiec chodził z pełną teczką
Wziął co nieco za Fotygę

Szambo, szambo i perfumeria

Gdy lewicy okręt tonął
Gdy na alarm biły dzwony
Miler zamiast do szalupy
Wskoczył do Samoobrony
Komuniści leżą na dnie
Liga Rodzin też umarła
A Pisiory jak szakale
Wciąż rzucają się do gardła

Gryzą, szarpią, pianę toczą
Jak spuszczony pies ze smyczy
Nie zmieszani swą porażką
Pełni pychy i goryczy
W szambie poziom zaczął spadać
Wróżka różdżką miesza fusy
Na jak długo w perfumerii
Zakotwiczą się platfusy

Szambo, szambo i perfumeria


4. ZAWSZE GDAŃSK

Tu gdzie Wałęsa skakał przez płot
I tu gdzie Tusk za piłką biegał
Tu gdzie wolności rozdarty krzyk
Prawdą szumiały Trójmiejskie drzewa

Długa z Szeroką już twardo śpią
Na brzegu morza znów kipi życie
Śladów historii nie zatrze czas
W Motławę kamyk rzucę o świcie

Czas już zniszczył nasze twarze
Lecz nie zniszczył nas
Gdzie stoczniowej bramy złom
Ciągle wolność trwa

[Chorus]
Zawsze Gdańsk
Je je je je
Tylko Gdańsk
Je je je je
Kochaj Gdańsk
I tylko w płucach wciąż morski wiatr
A my zaczniemy wszystko od nowa
Depcząc nogami na brzegu piach
Obserwujemy wydmy na Stogach

Mewy już ostrzą swój tępy dziób
Na Długiej leżą skórki od chleba
Ten podróżników bezpieczny port
Prowadzi nas prosto do nieba

Czas już zniszczył...


5. LECĘ W DÓŁ

Ty powtarzałaś, że w Irlandii nie jest źle
Przecież połowa twego miasta też tu jest
Mijają lata i choć jestem twardy gość
Za gardło chwyta martwej samotności mdłość

Lecę w dół
Przecież gorzej być nie może
Lecę w dół
Diabeł też mi nie pomoże
Lecę w dół
Lecę wolno w czarna dziurę
Lecę w dół

Muszę jutro odbić w górę
Bo ile w Cork może zarabiać nocny stróż?
Z naszej miłości został smutek, pył i kurz
Ja znowu robię dobrą minę do złej gry
A tak naprawdę jestem wściekły, jestem zły

Lecę w dół...


6. KULOODPORNY KSIĘŻYC

Czy wierzyć w Kopernika
Że słońce co dzień znika
Bo po imprezie lubi spać?

Czy wierzyć astronomom
Że księżyc pod ochroną
Gdy jest pijany może spaść?

- Uważaj!
- Nie spadaj!
Ja mogę latać tak jak ty!

[Chorus]
Tak, tak świat się kręci
Tak, tak jak rozkręcić go
By ciągle wisieć głową w dół

Tak, tak świat się kręci
Tak, tak jak rozkręcić go
Może podzielić coś na pół

Co mówią Beduini
O śniegu na pustyni
Że znika wtedy, gdy jest zły

Czy wierzyć eskimosom
Że w igloo chodzą boso
I mają zawsze białe sny.

[Chorus]


7. WIĘCEJ TLENU

Jest szaroburo pada gęsty deszcz
Po cienkim włosie spaceruje wesz
Gdy w ciemnej klatce spędzasz mroczny dzień
W twej głowie miękki welwetowy cień

Armia złych duchów żądna krwistych snów
Pokaleczona dumną smuga słów
Ponura noc się zmaga z ciężkim dniem
Krajobraz z depresyjnym tłem

Więcej słońca
Więcej tlenu
Oddech rani jak szkło

Siny horyzont i brunatna mgła
To pulsującej wyobraźni gra
Ponura noc i depresyjne tło
Opada na źrenicy dno


8. HOMOTUBISIE

Bolek i Lolek w jednym spali namiocie
Muchomorek i Żwirek Ci wybrali paprocie
Czterej Pancerni pod „Rudego” pancerzem
Wibrowali z przypadkowym radzieckim żołnierzem

Ministranci na mszy, paradują w sukienkach
W wiosce smerfów jest tylko, tylko jedna panienka
Tytus, Romek, Atomek będą gnili w więzieniu
Tylko Krecik jak zwykle, zacznie działać w podziemiu

[Chorus]
Aja,ja,ja,jaj
Dzwony biją na alarm
Aja, ja, ja, jaj
Już gotuje się w pis-ie
Aja, ja, ja, jaj
Koalicje rozbijają
Aja, ja, ja, jaj
Teletubisie

Bramkarz tuli Ronaldo, który strzelił nam gola
Stary Kubuś Puchatek mieszka u Colargola
Zapaśnicy spoceni w dziwnych pozach odmieńców
Olimpiada to syf!- wylęgarnia zboczeńców

Wilk to trans, bo bez przerwy chodzi w czepku babuni
Tom i Jerry na zawsze niech wynoszą się z Unii
Niech wyjadą artyści, niech zamilknie muzyka
Pozostaną nam bajki Żelaznego Ludwika

[Chorus]


9. ABERDEEN

Tam gdzie dyplom był w szufladzie
Leży bilet Ryan-Air
wolne miejsce na zmywaku
W podłym pubie „Crazy Bear”

Choć pisałaś romantycznie
„Poczuj mórz północnych łzy,
Możesz całkiem bezboleśnie
Znać Sherlocka Holmesa sny”

Deszczyk kapie trzeci tydzień
Rośnie szklanek brudnych stos
A ty nadal tu na wyspie
Z chudych kur gotujesz sos

Komp już walczy całą dobę
Moje maile topią sieć
I samotność wali w głowę
Smak twych ust oddala się

[Chorus]
Twój słodki pocałunek
Ma smak londyńskiej mgły
Jest jak irlandzki Guiness
Jak szkockie Aberdeen

Twój słodki pocałunek
Ma smak irlandzkich pól
Jest jak londyńskie Soho
Jak niebo w Liverpool

Gęsta mżawka nad Hyde Parkiem
spada niczym siwy dym
nasze serca tak daleko
Czuję, że ty byłaś z nim

[Chorus]


10. BO Z DZIEWCZYNAMI

Bo z dziewczynami nigdy nie wie, oj nie wie się,
Czy dobrze jest czy może jest, może jest już źle,
Spokoju się spodziewać, czy też przejść,
Czy szukać jej, czy jej z oczu zejść.
Bo z dziewczynami nigdy nie wie oj nie wie się,
Czy dobrze jest, czy może jest, może jest już źle,
Czy najważniejszy jesteś w życiu jej,
Czy znaczysz już od kogoś mniej.

A wszystko to pewne tak prawie, jak listek na wietrze, w trawie ślad,
Jak latem zerwany w trawie dmuchawiec, gdy zawieje wiatr.
A wszystko to pewne tak właśnie jak ten nad wodą dym,
One całe są, one całe są w tym.

Bo z dziewczynami nigdy nie wie oj nie wie się,
Czy dobrze jest czy może jest może jest już źle,
Jaka będzie przez najbliższe dni
Przygarnie cię czy zatrzaśnie drzwi.
Bo z dziewczynami nigdy nie wie oj nie wie się,
Czy dobrze jest czy może jest może jest już źle,
Nie będziesz wiedział czy jest tak czy tak
I to jedyny pewny fakt.

Jeszcze rok, jeszcze dzień, przekonacie się o tym sami,
jak to jest, jak to jest z dziewczynami.

A wszystko to pewne tak prawie...

Bo z dziewczynami nigdy nie wie oj nie wie się,
Czy dobrze jest czy może jest może jest już źle,
Nie będziesz wiedział czy jest tak czy tak
I to jedyny pewny fakt, jedyny pewny fakt,
Jedyny pewny fakt!!!


11. HOMOTUBISIE - RMX

(See lyrics on track 8)


12. BO Z DZIEWCZYNAMI - CRAZY RMX

(See lyrics on track 10)

Ledras adicionadas por czeski21 - Modificar estas letras