Dżem : Wehikuł Czasu Spodek '92 vol.1

Blues Rock / Poland
(1992 - Asta / Ania Box Music / Box Music)
Learn more

Lyrics

1. POWITANIE

(No lyrics available)


2. ZIELONY PIOTRUŚ

(Instrumental)


3. ZŁOTY PAW

Miałem kiedyś wielki dom
Piękny ogród otaczał go
Gdzie co noc słychać było pawia krzyk,
Jak zapowiedź losu,
Kiedy rankiem znajdowałem tam złote jajo,
Wielkie złote jajo.

Nie wiem sam, skąd wziął się tam.
Nigdy przedtem o tym nie, nie myślałem.
Bo i po co, kiedy miałem wielki kopiec złotych jaj
I przyjaciół wielu otaczało mnie.
Nie byłem sam, o nie, nie byłem sam.

Pewnej nocy prysnął czar.
Ptak nie znosił już złotych jaj.
Trefne karty rozdał los,
Więc przegrałem partię z nim.
A życie, toczyło się dalej.
A życie, toczyło się dalej.
A życie, toczyło się dalej.

Ładnych kilka długich lat minęło od tej nocy,
Której nigdy nie, nie zapomnę mu.
Siedzę teraz sam w ogrodzie,
Wśród umarłych kwiatów.
Nikt już nie, nikt już nie odwiedza mnie.

Czasem tylko przyjdzie on,
Czasem tylko przyjdzie on - piękny,
Czasem tylko przyjdzie on - piękny, dumny
Jak to paw, jak to zwykle paw.


4. WEHIKUŁ CZASU

Pamiętam dobrze ideał swój.
Marzeniami żyłem jak król.
Siódma rano - to dla mnie noc,
Pracować nie chciałem, włóczyłem się.

Za to do puszki zamykano mnie.
Za to zwykle zamykano mnie.
Po knajpach grywałem za piwko i chleb,
Na szyciu bluesa tak mijał mi dzień.

Tylko nocą do klubu "puls"
Dżem session do rana tam królował blues
To już minęło, ten klimat, ten luz.
Wspaniali ludzie nie powrócą,
Nie powrócą już, nie!

Lecz we mnie zostało coś z tamtych lat,
Mój mały, intymny, muzyczny świat.
Gdy tak wspominam ten miniony czas,
Wiem jedno, że to nie poszło w las.

Dużo bym dał, by przeżyć to znów -
Wehikuł czasu to byłby cud.
Mam jeszcze wiarę, odmieni się los,
Znów kwiatek do lufy wetknie im ktoś

Tylko nocą do klubu "puls"...


5. DETOX

To było wiosną byłem tam.
Może za krótko, nie wiem sam.
Zaczęło się ot tak,
Znów przerwę w życiorysie mam.
Najpierw powoli: w górę, nie w dół.
Myśli przybywa, wyrzutów też.
To tylko pretekst by zerwać się.

Chodzenie po ścianach rzygać się chce.
To tu normalka ktoś pociesza mnie.
Tracę już wiarę: zostać czy nie,
Zostać tu czy nie?

Już powolutku nakręcam się.
Który to odwyk - nie wiem nie.
Tutaj naprawdę nie jest tak źle,
Poczekaj stary choć jeden dzień
Tutaj nie, nie jest źle.
Dzisiaj to wiem i prawdę znam -
Tam na detoxie musisz walczyć sam
Tylko twa wiara pomoże ci
Wiara i siła by wygrać z tym,
Z czym tylu ludzi przegrywa co dzień
Przegrywa co dzień, przegrywa co dzień
Ja to wiem.

Już powolutku nakręcam się


6. SEN O VICTORII

Dzisiaj miałem piękny sen,
Naprawdę piękny sen.
Wolności moja, śniłem, że
Wziąłem z tobą ślub.
Słońce nas błogosławiło
I księżyc też tam był
Wszystkie gwiazdy nieba, nieba.
Wszystkie gwiazdy pod.

O Victorio, moja Victorio!
Dlaczego mam cię tylko w snach?
Wolności moja, ty Victorio!
Opanuj w końcu cały świat

Och, gdyby tak wszyscy ludzie
Mogli przeżyć taki jeden dzień.
Gdy wolność wszystkich ludzi zbudzi
I powie: "idźcie tańczyć, to nie sen"

O Victorio, moja Victorio!
O Victorio ma!


7. OSTATNIE WIDZENIE

Powiedz mi mała:
Dlaczego nie chciałaś ze mną iść? O nie!
Dobrze wiesz mała zostałaś mi tylko ty, tylko ty.
Dlaczego boisz się? To co najgorsze za sobą mam.
Już za sobą mam. Więc dobrze jeśli chcesz,
Przyrzekam ci:
Już nigdy nie będzie między nami krat!

Ja wiem, to był mój niewybaczalny błąd.
To ty mówiłaś mi -
Ten świat wcale nie jest taki zły.
Nie jest taki zły!
Błagam cię mała ty musisz, musisz ze mną być.
Ja to dla ciebie wszystko,
Te rzeczy dobre i te złe,
To ty, nie oni, musisz osądzić mnie.
Cała ta reszta nie, nieważna jest,
Nieważna jest, o nie!

To dziwne lecz, wyrok w twoich oczach jest.
Nie boję się o nie, no bo ty kochasz mnie.
To dziwne lecz wyrok w twoich oczach jest.
Nie boję się o nie,
No bo ty naprawdę kochasz mnie.

To nic, że kraty. Mała pocałuj mnie ten jeden raz,
Idź już do domu mała, no idź błagam cię.
Nie wracaj tutaj nigdy nie.
Nie wracaj tutaj nigdy nie!


8. CZŁOWIEKU CO SIĘ Z TOBĄ DZIEJE

Kiedyś przez drogę przebiegł mi dziki, płowy kot
Wtedy to właśnie zrozumiałem, że wielką szansę mam
Szansę na swą własną drogę, na to by sobą być

Żona wnet przeraziła się
Gdy powiedziałem jej, że nigdy już nie pójdę z nią
Nie, nie pójdę nigdzie z nią

Człowieku co się z tobą dzieje
Zastanów się

Ale ja już byłem tam skąd tylko dziki kot
Właśnie ten co drogę przebiegł mi
Moją szansą był
Właśnie ten, no właśnie ten

Człowieku co się z tobą dzieje
Zastanów się


9. MAŁA ALEJA RÓŻ

Mam, mam już tego dość!
Po co? Po co mi to wszystko?
Hotele, szpan, rywale, a potem strach,
Że runie, no runie to wszystko
I znowu zostanę sam
Nie wiem kogo słuchać mam,
Tylu doradców wokół siebie mam.
Niektórzy mówią, że mnie kochają,
Lecz tak naprawdę kochają szmal.

Któregoś dnia rzucę to wszystko
I wyjdę rano, niby po chleb.
Wtedy na pewno poczuję lepiej się,
Zostawię za sobą ten zafajdany świat.

Napełnię olejem pustą głowę
I wrócę tam na małą aleję róż.
Napełnię olejem pustą głowę
I wrócę tam na małą aleję róż.

Czasem płaczę, bo chce mi się płakać
Wtedy czuję, że uchodzi ze mnie złość
Czasem płaczę, bo chce mi się płakać
Wtedy czuję, że uchodzi ze mnie złość
Uchodzi ze mnie złość uchodzi ze mnie złość

Mam już tego dość, muszę w końcu wrócić tam,
Gdzie wszyscy byli, zawsze kochali czasem grzeszyli
Po prostu żyli tak z dnia na dzień
Tylko czy oni tam jeszcze są,
Czy jeszcze jest aleja pełna róż?


10. MAMY FORSĘ, MAMY CZAS

Już mówiła mama: "w życiu najważniejszy szmal.
Co tam inni, ty na siebie, synku patrz.
Taka gra, ty musisz nauczyć się, że:
Kto ma, kto ma forsę ten ma świat."

Wiesz jak jest, nie jest źle.
Same słowa mamy podkusiły mnie.
Tan był przyjacielem, kto pieniądze miał.
Kosztowałem wygód i gubiłem szans.
Nikt się z nas nie nudził, no bo był szmal.
Jedno hasło w głowie, jedno hasło w głowie miał:

Mamy, mamy forsę i wolny czas.
Znowu słówko szepnął, szepnął ktoś,
A panienek tysiąc już prosiło się głos.
I szalona każda noc i dzień,
Nie widziałem wtedy nic piękniejszego ponad to.
No, no ponad to, że:

Mamy, mamy forsę i wolny czas.
Mamy czas.

Minął czas, minął dzień.
Wolna miłość znudziła mi się.
Każdy z nas miał już dość,
Coś nowego wymyślić trzeba by.
Tak już jest, że się ludzie bawić chcą.

Mamy, mamy forsę i wolny czas...


11. POZNAŁEM GO PO CZARNYM KAPELUSZU

Poznałem go po czarnym kapeluszu,
Wszedł chwiejnie do małego baru.
"hej! Przyjacielu!" - zawołałem za nim,
Lecz nie, nie odwrócił się

Poszedłem za nim przyspieszając kroku,
Nie byłem pewien czy to on.
Ale ten kapelusz był tak podobny,
Do tego który nosił John.

Tam w barze stoły okalane dymem,
Przy jednym usiadł właśnie on.
"hej przyjacielu!" - zawołałem doń,
Lecz już widziałem, że robię błąd.

Spytałem, czy nie napił by się ze mną,
Widział, gdy wziąłem kufle dwa.
"słuchaj, pomyliłem cię z moim przyjacielem" -
Powiedziałem odwracając twarz.

Spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem
I w końcu powiedział chłodno, że
Jeszcze nikt nie nazwał go przyjacielem
No i odwrócił się odchodząc w stronę drzwi.

Zrobiło mi się jakoś głupio poczułem dziwny żal
"hej przyjacielu!" - zawołałem za nim,
Lecz nie, nie odwrócił się, a a a...
"Hej przyjacielu!" - zawołałem za nim,
Lecz nie, nie odwrócił się.


12. WHISKY

Mówią o mnie w mieście: "co z niego za typ?
Wciąż chodzi pijany, pewno nie wie co to wstyd.
Brudny, niedomytek, w stajni ciągle śpi!
Czego szukasz w naszym mieście?
Idź do diabla" - mówią ludzie pełni cnót.
Ludzie pełni cnót.

Chciałem kiedyś zmądrzeć. Po ich stronie być.
Spać w czystej pościeli, świeże mleko pić.
Naprawdę chciałem zmądrzeć i po ich stronie być.
Pomyślałem więc o żonie, aby stać się jednym z nich
Stać się jednym z nich, stać się jednym z nich.

Już miałem na oku hacjendę, wspaniałą mówię wam,
Lecz nie chciała tam zamieszkać żadna z pięknych dam
Wszystkie śmiały się wołając, wołając za mną wciąż:
"bardzo ładny frak masz Billy,
Ale kiepski byłby z ciebie, kiepski byłby mąż.
Kiepski byłby z ciebie mąż."

Whisky moja żono, jednak tyś najlepszą z dam.
Już mnie nie opuścisz, nie, nie będę sam.
Mówią whisky to nie wszystko, można bez niej żyć.
Lecz nie wiedzą o tym ludzie,
Że najgorzej w życiu to,
To samotnym być, to samotnym być.

lyrics added by czeski21 - Modify this lyrics